piątek, 18 grudnia 2015

"Eragon" Christopher Paolini


Dzisiaj przychodzę do was z dosyć nietypową dla mnie recenzją, ponieważ dotyczy ona książki z gatunku, po który, przyznaję się bez bicia, niezbyt często sięgałam w ostatnim czasie. Jak zresztą widać na powyższym zdjęciu, tą nieszablonową pozycją będzie "Eragon" autorstwa Christophera Paoliniego, która chyba stała się punktem zwrotnym w mojej bezpodstawnej niechęci do fantastyki.

Piętnastoletniemu Eragonowi wydawało się, że poza doglądaniem plonów na farmie swojego wuja, nic ciekawszego już go w życiu nie spotka. Gdy pewnego dnia znajduje tajemny kamień, który okazuje się smoczym jajem, nie przypuszcza, że przyjdzie mu ratować księżniczki z opresji, walczyć ze strasznymi Urgalami oraz...dosiadać smoka. Tak zaczyna się jego przygoda z magią i smokiem w Alagaesii - krainie, której los będzie zależał od niego. Czy sprosta wyzwaniu?

Najpierw autor. Po przeczytaniu kilkudziesięciu pierwszych stron, uznałam, ot tak, że sprawdzę kim on jest, a nuż dowiem się czegoś, co pozwoli mi dokładniej, bardziej świadomie odebrać powieść. I tu pojawiło się moje pierwsze zdziwienie, zmieszane z podziwem i nutą zazdrości, bo przecież człowiek, który stworzył tak dopracowany i przyjemny w odbiorze świat przedstawiony, zaczął pracę nad "Eragonem" będąc młodszym ode mnie, mając jedynie 15 lat! ( ogromny ukłon w stronę Paoliniego) Zazdroszczę wyobraźni, kreatywności i stylu, jakim posługuje się przez całą treść utworu, dając czytelnikowi przejrzysty obraz nie zawsze prostych do opisania wydarzeń. 

Przejdźmy w takim razie do samej fabuły. Bardzo ciekawy wątek, nakreślony w sposób szczegółowy, tak, aby dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców dając im przy tym mnóstwo frajdy i emocji. Według mnie świat stworzony przez Christophera jest niezwykły, wciąga, fascynuje, czasami wzbudza w nas fale gniewu, szybko leczonego przez osobliwą postać Eragona, któremu aż za często udaje się wyjść cało z podbramkowych sytuacji - tu stawiam duży minus. Wymyślone królestwo, podzielone na części, miasta, rozległe tereny górskie i pustynne, byłoby ciężkie w odbiorze, gdyby nie fantastyczny pomysł z mapą na samym początku książki. Co do samej kreacji bohatera, od razu bardzo go polubiłam, chociaż przy końcu zaczął mnie denerwować tym, że mimowolnie jednak chełpił się tym, czego dokonał, mówiąc o tym bezpośrednio. Jednak moją ulubioną kreacją powieści niestety nie jest sam Eragon, a jego przebiegłe, opiekuńcze, a nawet dosyć często zabawne "zwierzątko". 

Nie chcę za bardzo zdradzać szczegółów, więc tylko wspomnę o tym, że w książce pojawia się wiele bohaterów, dobrych i złych, pomocnych, ale i tych, którzy próbują utrudnić pozostałym życie. To własnie zróżnicowanie charakterów pozwala nam na zastanowienie się nad tym, jacy ludzie otaczają nas w codziennym życiu. Ci, których nie zauważamy i nie staramy się dostrzec, mogą się okazać najlepszymi kompanami w podróży, którą jest przecież nasze życie. Uczy nas także, że to w jaki sposób dobieramy sobie przyjaciół, mówi o nas bardzo wiele i ma na nas ogromny wpływ.

Według mnie, "Eragon" to książka dla wszystkich tych, którzy chcą zatracić się na jakiś czas w dobrej, wciągającej i niezbyt ciężkiej w odbiorze lekturze, bez względu na wiek. Jest to opowieść o odwadze, walce, miłości, sile przyjaźni i zaufaniu do tych, którzy z pozoru nie wydają się go godni. Wątek jest dopracowany, jednak brakuje w nim niespodziewanych zwrotów akcji, których jestem wielką fanką, chociaż nie powiem, czasami musiałam się zatrzymać, próbując zrozumieć, co się własnie stało. Sam język, którym posługuje się autor, jest bardzo prosty, co mi osobiście średnio przypadło do gustu, jednak ułatwiało podążanie za kolejnymi wątkami. Paolini stworzył piękną opowieść, której kolejne części również mam zamiar przeczytać, głównie z ciekawości dotyczącej dalszych losów chłopca i chęci dostrzeżenia jego przemiany na tle kolejnych wydarzeń. A po za tym, kto z nas nie chciał by kontynuować podróży przy boku tak przeuroczego smoka?


OCENA : 6,5/10 

14 komentarzy:

  1. Próbowałam kiedyś czytać tą książkę, ale po 30-40 stronach ją porzuciłam i widzę, że niczego nie zmarnowałam. Pozdrawiam♥
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. czytałam Eragona jako nastolatka, bardzo mi się podobał. chociaż niestety kolejne części są już słabsze. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero się za pozostałe części zabiorę po świętach :)

      Usuń
  3. W dzieciństwie czytałam i teraz już nie bardzo pamiętam - może sobie odświeżę. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama też nieczęsto sięgam po fantastykę, prawdę mówiąc niemal nigdy, ale Eragona czytałam i pamiętam to zatracenie. Fantastyczna historia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym mieć możliwość przeczytania jej w dzieciństwie, bo wydaje mi się, że wtedy odebrałabym ją jeszcze lepiej :)

      Usuń
  5. Kiedyś próbowałam ją przeczytać, ale to raczej nie jest dla mnie. Myślę jednak, że mojemu bratu powinna się spodobać ;)
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój brat również jest nią zachwycony, co prawda czytał ją mając ok. 10-12 lat, ale bardzo dobrze ją wspomina :D

      Usuń
  6. Uwielbiam całą serię. Sięgnęłam po książki za sprawą filmu i ani trochę nie żałuję. Rzadko się zdarza bym była niezadowolona z fantastyki. :)
    Pozdrawiam,
    Geek of books&serials&films

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też oglądałam kiedyś film, ale chyba wolę wersję książkową ;)

      Usuń
  7. Przeglądałem kiedyś książki w biedronce. I była tam akurat cała trylogia po dychę za tom. Niestety (lub stety) stać mnie było tylko na jeden, więc kupiłem pierwszy. Nie powiem, że nie wciąga już od początku, za co ogromny plus, bo niektóre książki są interesujace dopiero od połowy. Jednak w połowie moja zakładka isę zaklinowała i od połowy roku nie brnie nawet o stronę. Nie wiem, czy to wina tego, że trafiłem w nudny moment w niej, czy tego, że w międzyczasie zabrałem się za kilka innych, bardziej wciągających pozycji.

    Zerknąłem, co masz w przeczytanych i nie zauważyłem tego, co mnie wtedy odciągnęło i nie pozwoliło odejść choćby na parę minut, bo każdy rozdział był coraz bardziej wciągający. Dlatego chcę Ci ją polecić po prostu ze względu na to, że jest świetną książką. Anonimowego autora 'Księga Bez Tytułu'. Możliwe, że już to masz w planowanych, bo nie zagłebiałem sięw nie. Ale tak, czy siak polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o tej książce, ale z wielką chęcią się z nią zapoznam, skoro mówisz, że jest taka świetna. Dziękuję bardzo za propozycję :)

      Usuń
  8. Czytałam tę książkę wieki temu, podobała mi się. Teraz boję się do niej wrócić, nie wiem, czy nie jestem za stara :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto sięgnąć po książki skierowane raczej w stronę dzieci, żeby wrócić myślami do dzieciństwa :)

      Usuń