wtorek, 22 grudnia 2015

"Qwerty : Historia" Monika Szostek



Jakiś czas temu trafiłam na bloga pani Moniki Szostek, autorki książek o Qwertym Seymore - "Owerty : Historia", "Owerty : Zagubiony w czasie" oraz najnowszej - Qwerty : Kod honoru" i od razu się nimi zainteresowałam, ponieważ bardzo przypominały mi Harrego Pottera, przynajmniej z opisu, a tego ubóstwiam. Po za tym, poprzez kilka wymieniowych maili, autorka wydała się tak miłą i rzeczową kobietą, że uznałam, iż muszę zapoznać się z jej twórczością :)

Qwerty jest z pozoru zwykłym trzynastoletnim chłopcem, żyjącym w Anglii ze swoim wujostwem - Adelą i Donaldem Gibble od czasu śmierci jego wuja, a zarazem najlepszego przyjaciela - Matta Seymore. Poznajemy go w momencie, gdy jeszcze nie do końca odnalazł się w nowej sytuacji, jest samotny, jego kuzynostwo go wyśmiewa, a ciotka uważa za darmozjada, który nadaje się tylko do wykonywania za nią obowiązków domowych. Wszystko zmienia się, gdy w jego ręce trafia tajemniczy dziennik Matta. Za jego sprawą znajduje zrozumienie, przyjaźń, niespodziewanie staje się ważny dla otaczających go ludzi, nie jest już niewidzialnym odrzutkiem, a pełnym życia, odwagi i kreatywnych pomysłów chłopcem. Jednak, dziennik przysparza mu także wielu kłopotów, poznaje historie, których znajomość stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo i ujawnia się przed nim całkiem nowy, nieznany wcześniej świat, w którym to od niego zależą losy jego najbliższych.



Książka jest napisana w dobrym stylu, prostym (troszkę według mnie za prostym) i przyjemnym językiem, odpowiednim dla grona odbiorców, za które uznałabym raczej dzieci i młodzież w wieku podobnym do głównego bohatera. Fabuła jest przemyślana, wątki łączą się ze sobą i nie są pourywane, a doprowadzone logicznie do końca. Co do bohaterów, Qwerty na początku bardzo przypominał mi Harrego Pottera, co mnie trochę irytowało, bo nie uważam, żeby powielanie istniejących już bohaterów było czymś innowacyjnym, jednak kiedy fabuła okazała się zupełnie inną, udało mi się do niego przekonać i zauważyć, że nie są do siebie aż tak podobni. Przyjaciele chłopca, a zwłaszcza Angela Sandbanks, okazali się cudownymi, pełnymi troski i odwagi osobami, na których mógł zawsze polegać. Wątek dziennika i związanej z nim historii wydał mi się bardzo interesujący i wciągający, a do tego, co rusz odkrywane były przede mną nowe zagadki, których rozwiązanie mam nadzieję znaleźć w kolejnych częściach. 

Autorka pokazuje, jak ważna jest w naszym życiu przyjaźń i jak wiele jesteśmy w stanie zdziałać pracując w grupie, a nie tylko na własną rękę. Uczy nas, że nie zawsze powinniśmy bezmyślnie wykrzykiwać nasze uczucia i emocje, wręcz przeciwnie, czasem zachowanie czegoś dla siebie może uchronić nas przed niejednym niebezpieczeństwem, czego doskonałym przykładem jest Qwerty.

Podsumowując, książkę uważam za bardzo dobre dzieło, przeznaczone głównie dla młodszych odbiorców, jednak poruszające bardzo ważne, uniwersalne niezależnie od wieku tematy. Jest napisana trochę za prostym językiem, co według mnie odejmuje jej nieco uroku, jednak ułatwiała odnalezienie się w świecie przedstawionym. Historia ukazana na kartkach lektury jest dość innowacyjna, chociaż nie powiem, że nie było w niej kilku momentów, w których w głowie zapalała mi się czerwona lampka i pojawiał się sygnał "To już gdzieś było". Ogólnie, uważam, że autorka, jak na początkującego twórcę wykonała niezłą robotę i na pewno sięgnę po kolejne części już niebawem. Mimo wszystko, polecam ją tym, którzy chcą wrócić na chwilę do dzieciństwa, i poznać tajemniczy, magiczny świat Qwerty'ego Seymore, a zarazem nauczyć się paru życiowych prawd na jego błędach.


OCENA : 6/10






17 komentarzy:

  1. Jak dla młodszych odbiorców, to raczej nie dla mnie. :D

    A skojarzeń z innymi książkami nie lubię, więc dobrze, że tylko początkowo kojarzy się z Harrym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę i cieszę się, że wątek ciekawie dobrnął do końca :)

      Usuń
  2. Początek jakby żywcem wyjęty z Pottera :) ale później fabuła skręca na szczęście w inną stronę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ale ogólnie autorka według mnie stworzyła bardzo dobrą powieść, prawie tak dobrą jak Potter :)

      Usuń
  3. Mnie również wnerwiają podobieństwa w książkach, dlatego tak cenię sobie oryginalne fabuły. Jestem niestety świadoma tego, że żyjemy w takich czasach, że ciężko być oryginalnym, ale nielicznym naprawdę się to udaje! Choć czasami z takich "kopii" i mieszanek wychodzi coś naprawdę wyjątkowego ;)
    Pozdrawiam cieplutko i wesołych świąt!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku wyszła z tego całkiem interesująca historia, z bohaterami, których nie sposób nie polubić :) Wesołych świąt!

      Usuń
  4. Ciekawa recenzja, jednak sama fabuła mnie nie zaintrygowała :/
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wesołych świąt! :)

    countrywithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie, ciepłych, radosnych i spokojnych świąt! :)

      Usuń
  5. A ja Harry`ego nie czytałam, więc pewnie nie zorientowałabym się, że są jakieś podobieństwa. Mimo to raczej nie przeczytam, ale z pewnością polecę ją młodszemu kuzynowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla młodszego kuzyna powinna być strzałem w dziesiątkę :) Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Bardzo nie lubię, kiedy zauważam jakieś podobieństwa w książkach, a ta o Qwerty'm bardzo przypomina mi o Potterze (za którym i tak nie przepadam :D)
    Sama po tą książkę raczej by nie sięgnęła, jednak mojemu bratu powinna się spodobać :D
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam brata do przeczytania :)

      Usuń
    2. W takim razie zachęcam brata do przeczytania :)

      Usuń
  7. Nie miałam pojęcia o istnieniu takiego Qwerty'ego :) Może kiedyś sama przekonam się, czy lektura przypomina mi inne książki, czy może dla mnie okaże się właśnie nowatorska. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się przekonać na własnej skórze, bo przecież każdy odbiera książkę inaczej 😊

      Usuń
  8. Witam, dziękuję za szczerą recenzję i komentarze. Jakoś nie mogę uciec od tych porównań z Harrym; jest to chyba niemożliwe, zważywszy na to, że mój charakter jest w takim samym wieku, co znany czarodziej. Tak chyba musiała czuć się Agata Christie po tym, jak publikowała wkrótce po ukazaniu się przygód Sherlocka Holmesa... (Tylko, że ja tak dobrze nie piszę...). ;)))) Mam jednak nadzieję, że historia okaże się przyjemną lekturą i zajmującą - dodam, że pierwsza część to zaledwie wstęp do tego, co czeka naszego bohatera w przyszłości. Nawiasem mówiąc, książki są dostępne jako darmowe ebooki na stronie beezar.pl. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, jak tylko skończę czytać już rozpoczęte i czekające w kolejce książki, sięgnę po kolejne części historii o Qwertym, bo jestem strasznie ciekawa tego, co go dalej spotka :) Pozdrawiam!

      Usuń