środa, 2 grudnia 2015

"Światło, którego nie widać" Anthony Doerr


Smak brzoskwiń z puszki. Zapach domu przy rue Vabourel numer 4. Faktura otaczających ją przedmiotów. Głos stryja Etienne i Madame Manec. Każdy najmniejszy dźwięk za oknem. To wszystko spada niespodziewanie na 12-letnią, niewidomą Marie-Laure, gdy po wkroczeniu wojsk niemieckich do Paryża dostaje się do Saint-Malo, małego miasteczka na wybrzeżu Bretanii. Dziewczynka jest niesamowicie odważną, kreatywną, zabawną i opiekuńczą osobą, nie boi się samotnie przemierzać bezkresów świata, w którym perfekcyjnie potrafi się odnaleźć. Werner, drugi główny bohater, także jest tym, którego ubóstwiam całym swoim sercem. To inteligentny, patrzący optymistycznie w przyszłość chłopiec, którego nie sposób nie polubić, a jego zamiłowanie do nauki i techniki, którą umie bezbłędnie wykorzystać w praktyce jest godne podziwu. 

Książka jest napisana w specyficzny sposób. Czas akcji często się zmienia, jest dużo przeskoków w czasie, jednak nie przeszkadza to w świadomym podążaniu za wydarzeniami. Anthony Doerr wykreował inteligentne, zapadające w pamięć postacie, których losy śledzimy z precyzją i zaangażowaniem do ostatnich kartek. Razem z nimi odbywamy podróż w czasie do miejsc zrujnowanych przez wojnę, zaglądamy do codziennego życia mieszkańców Saint-Malo, Zollverein, jednostki Wehrmachtu, Paryża i Berlina, poznając przy tym wiele historii i zagadek z nimi związanych. Akcja toczy się w trakcie wojny, lecz w każdym wątku jesteśmy w stanie odnaleźć coś, co sprawia, że nie czujemy jakbyśmy czytali historię wojenną, a tajemniczą i, mimo wszystko optymistyczną opowieść.


"Światło, którego nie ma" to opowieść o rodzinie, miłości, wojnie i odwadze. Z pewnością nie jest to książka na jeden wieczór. Doerr uświadamia nam, że życie człowieka zależy od jego wyborów i pragnień, daje nam do zrozumienia, że dążąc do swojego celu nigdy nie możemy przestać marzyć, a nasz każdy wybór pociąga za sobą konsekwencje. Zdajemy sobie sprawę także z tego, że często nie zwracamy uwagi na pozornie nieistotne rzeczy, jak otaczające nas zapachy, dźwięki i smaki, a na przykładzie Marie-Laure widzimy, że czasem takie własnie "detale" są w stanie ocalić nasze życie.


OCENA : 10/10


11 komentarzy:

  1. Tyle już się naczytałam o tej książce i nadal nie mam jej na półce - nie wiem, jak to się mogło stać! :) To mój must have od dłuższego czasu i z pewnością w końcu ją kupię!
    A tak przy okazji to witam w blogosferze i życzę duuużo cierpliwości i jeszcze więcej sukcesów :)
    Pozdrawiam,
    Olga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam, bo naprawdę opinie o niej nie są przesadzone :)
      Dziękuję bardzo i tobie też tego życzę!

      Usuń
  2. wczoraj też pisałam o tej książce, dobra recenzja. pozdrawiam :)
    wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra recenzja :) O książce słyszałam wiele już pozytywnych opinii i bardzo dużo osób mi ją polecało, więc chyba muszę ją wkońcu przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polecam ją wszędzie, gdzie mam tylko taką okazję, bo na prawdę jest niesamowita :)

      Usuń
  4. Mam ją na liście do przeczytania, ale ciągle jakieś inne pozycje się wpychają przed nią. ;) Ale muszę w końcu po nią sięgnąć!

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o książce i z każdą recenzją coraz bardziej się przekonuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham takie książki, więc tą na pewno przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę zakpić tę książkę, bo ciągle czytam o opinie o tej pozycji i mam wielką ochotę to przeczytać,ale jakoś nie mogę się zabrać za kupno tego cudeńka :P

    volusequat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń