sobota, 20 lutego 2016

"Blackout" Marc Elsberg



Pewnego zimowego dnia w całej Europie następuje przerwa w dostawie prądu – pełne zaciemnienie. Włoski informatyk i były haker Piero Manzano podejrzewa, że może to być zmasowany elektroniczny atak terrorystyczny. Bezskutecznie próbując ostrzec władze, sam zostaje uznany za podejrzanego. Tymczasem Europa pogrąża się w ciemności. Ludzie muszą zmagać się z brakiem podstawowych środków do życia: wody, jedzenia i ogrzewania. Nie ma benzyny, wiele państw staje przez zagrożeniem wybuchu reaktorów w elektrowniach jądrowych. Rozpoczyna się dramatyczna walka o przetrwanie.

"Blackout" to książka wyjątkowa, o której długo nie sposób zapomnieć. Wciąga nas w sposób, którego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, angażuje w wydarzenia, które są tylko wytworem wyobraźni autora, sprawia, że zaczynamy się zastanawiać nad własnym istnieniem, nad tym, ile rzeczywiście jest prawdy w świecie, w którym przyszło nam żyć, a ile z niej jest nam sukcesywnie zatajane. Marc Elsberg stworzył genialną powieść, dzięki której przekonałam się, że wiedza i umiejętności są tym, co naprawdę definiuje człowieka, a nie to ile posiada pieniędzy, znajomości i władzy.


- Koszmar - jęknęła.- Przyśnił Ci się?- Nie, kiedy się obudziłam, znalazłam się w nim znowu.
 To, jakbyśmy zachowali się w sytuacji odłączenia dostępu do prądu na globalną skalę, miejmy nadzieję pozostanie enigmą na jak najdłuższy czas. Jednak w świecie wykreowanym przez Elsberga, możemy stawić temu czoła razem z głównym bohaterem - Pierrem Manzano, siedząc w ciepłym domu, pod kocykiem, z kubkiem gorącej herbaty w dłoni, uświadamiając sobie z kartki na kartkę, z rozdziału na rozdział, że historia tak wielce nieprawdopodobna, może dotknąć świat w każdej chwili. Ta realność zdarzeń i ich prawdopodobieństwo, są tym, co czyni "Blackout" książką jedyną w swoim rodzaju, dzięki której wszystko wydaje nam się bardzo bliskie, włącznie z bohaterami, których emocje przeżywamy głęboko wraz z nimi.

Najbardziej zachwyciło mnie chyba to, jak bardzo dopracowany wątek otrzymałam w tej powieści. Znalazło się w nim miejsce zarówno dla faktów historycznych, wzmianek dotyczących znanych postaci, miejsc i organizacji nam współczesnych, jak i dla wydarzeń oraz bohaterów fikcyjnych wykreowanych w taki sposób, że zaczynamy wierzyć iż istnieją oni na prawdę i zajmują dokładnie te stanowiska, które autor im przypisuje. Wszystko jest realistyczne, aż do bólu. Otrzymujemy na bieżąco relacje o sytuacji z poszczególnych krajów dotkniętych awarią. Nie sposób jest odróżnić prawdę od fikcji, ani przewidzieć co się za chwilę wydarzy. Wielki plus muszę także przyznać językowi, który dane mi było przyswajać w trakcie lektury, ponieważ pomimo niesamowicie licznych słów wpisujących się w terminologię naukową i natłoku nazw, których nie sposób spamiętać, książkę czytało się bardzo płynnie, przyjemnie i co najważniejsze, bez gubienia wątku w połowie zdania.


Dla tego społeczeństwa nie liczą się ludzie tylko zwiększanie zysków. Dla nich wspólnota to jedynie czynnik kosztowy. Środowisko to źródło zasobów. Wydajność jest jego modlitwą, porządek relikwiarzem, a ego bogiem.
"Blackout" to tak naprawdę przerażające zetknięcie się z rzeczywistością. Uświadamia nam, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od technologii, komputerów, telefonów, telewizji, samochodów i wszystkiego tego, co wymaga nakładów energii. Przyznam szczerze, że przez chwilę zastanawiałam się nawet, czy nie lepiej by było, gdyby tego wszystkiego nie było, gdyby ludzie żyli tak jak dawniej, bez świadomości, że może być inaczej. Oczywiście, sama zaliczam się do osób, które na co dzień czynnie sprawdzają nowe wiadomości, informacje i są nijako "przyklejone" do swojego telefonu, jednak nie uważam tego, za dobry nawyk. Czytając o ludziach, którzy na nowo musieli uczyć się jak to było, zanim wynaleziono natrysk w prysznicu, jak rozpala się ogień w plenerze, jak przekazywać sobie informacje na długi dystans i jak to jest, kiedy nie można dostać wszystkiego czego się pragnie za jednym kliknięciem myszki, rozmyślałam nad tym, do czego prowadzi ta cała cyfryzacja i postęp technologiczny... 

Ale wracając do recenzji... Myślę, że każdy z nas, kto chociaż trochę interesuje się sytuacją na świecie, powinien zapoznać się z treścią "Blackoutu". Nie tylko dlatego, że było to najlepsze 779 stron, które miałam ostatnio okazję przeczytać, ale dlatego, iż czytałam je z przejęciem i zaangażowaniem do samego końca, nie mogąc się pogodzić z tym, jak wiele prawd o współczesnym świecie niesie za sobą każda kolejna strona. Marc Elsberg stworzył powieść genialną, po której przeczytaniu nie sposób od razu przejść do porządku dziennego, zanim nie przemyślimy dokładnie tego, co przeczytaliśmy. Polecam ją wszystkim miłośnikom thrillerów, zagadek, technologii oraz wciągającej akcji trzymającej w napięciu. Na pewno zabiorę się już niebawem za "Zero", czyli kolejną książkę autorstwa Elsberga i liczę na równie pozytywne wrażenia.



OCENA : 9/10

28 komentarzy:

  1. Słyszałam dużo o tej pozycji, ale jakoś nie mogę się za nią zabrać, może uda mi się w tym roku.

    alotofpage.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej rozmiary mogą trochę odstraszać, ale uwierz mi, warto :)

      Usuń
  2. Widziałam ją ostatnio w Biedronce i teraz żałuję, że nie kupiłam!
    Ale na pewno dorwę ją kiedyś w swoje łapki! :D
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Books obsession

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko zobaczyłam ją w gazetce Biedronki, od razu poleciałam do sklepu, ale niestety ej nie znalazłam, dlatego Empik przyszedł mi z pomocą i z super promocją :D Pozdrawiam

      Usuń
  3. Hej :)
    Nominowałem Cię do LBA! ^^ Mam nadzieję, że znajdziesz trochę czasu, aby odpowiedzieć na moje pytania *.*
    Buziaki! :*
    http://otwartaksiega2002.blogspot.com/2016/02/liebster-blog-award-3.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś mnie do niej nie ciągnęło, ale po Twojej recenzji koniecznie muszę ją mieć ;)

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam jak kilka dni po przeczytaniu przeze mnie Blackoutu miał miejsce faktyczny blackout w Turcji (końcem marca 2015 bodajże) sparaliżowało praktycznie cały kraj. Bardzo realistyczna powieść. "Zero" również gorąco Ci polecam, trochę inna niż 'Blackout' ale równie przerażająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno przeczytam "Zero", jak tylko wpadnie w moje rączki. U mnie akurat kiedy zaczynałam czytać książkę panowały okropne wichury, więc klimat do czytania wręcz idealny :D

      Usuń
  6. Słyszałam o tej książce już nie raz. Przyznam, że bardzo mnie zaciekawiła. Może kiedyś, jak się odgrzebię z mojego stosiku, po nią sięgnę :D

    Pozdrawiam,
    Turkusowa Sowa

    OdpowiedzUsuń
  7. Po twojej recenzji nie moge się doczekać aż po nią sięgnę:) dobrze że kupiłam ją ostatnio w biedronce za 25 zl jak skończę tę książkę co czytam to biorę sie za tą
    Pozdrawiam cieplutko
    http://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też polowałam na nią w Biedronce, ale trafiłam na jeszcze lepszą okazję w empiku - 17.50, więc nic tylko brać :D

      Usuń
  8. Duży plus za cytaty, cieszę się, gdy są w recenzjach. Czuje się mocno zachęcona. Nie mogę się doczekać, aż wyląduje w mojej biblioteczce;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się jak mogę, żeby zachęcić skoro książka jest tak genialna ;)

      Usuń
  9. Nie jest to chyba mój typ:)
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój gust, wiec nie namawiam, ale na prawdę warto ;)

      Usuń
  10. Nawet nie wiesz jak bardzo teraz żałuję, że nie kupiłam jej na promocji w Empiku. Wydawało mi się, że to nie będzie nic ciekawego i przeszłam koło tej książki zupełnie obojętnie. Nie mogę sobie teraz tego wybaczyć ;_;
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze trafią się na nią promocję, warto poczekać :)

      Usuń
  11. Blackout mignął mi już kilka razy przed oczami, w księgarni, u Mai, w bibliotece, ale wątpię, czy jest to książka stricte dla mnie.
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy lubi książki o takiej tematyce, ale zawsze warto spróbować, może akurat ci przypasuje :)

      Usuń
  12. Dużo słyszałam, ale jak na razie nie miałam okazji po nią sięgnąć. Z pewnością kiedyś przyjdzie czas, chociaż raczej nie teraz (obowiązki, obowiązki, obowiązki:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obowiązki przede wszystkim, to zrozumiałe, ale jak znajdziesz chwilkę czasu to zachęcam! :)

      Usuń
  13. Tego samego autora o podobnej tematyce znam jeszcze "Zero", ale podobno gorsze... Sądzę tylko po recenzjach, bo sama nie czytałam jednej ani drugiej książki. Blackout mi się marzy, ale niestety jak na dziś za mało czasu i za dużo planów :(
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka rzeczywiście jest dosyć duża gabarytowo, więc kwestia przebrnięcia przez jej karty może zająć trochę czasu :) Pozdrawiam

      Usuń
  14. Jestem zaintrygowana, chętnie dam się namówić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie jestem w trakcie czytania! :)

    OdpowiedzUsuń