środa, 23 marca 2016

"W krainie kolibrów" Sofia Caspari


Latem 1863 roku Anna i Viktoria zaprzyjaźniają się na statku do Buenos Aires – ówczesnej ziemi obiecanej dla tysięcy Europejczyków. Młode kobiety dzieli prawie wszystko. Zakochana Viktoria płynie do swego męża Humberto, syna bogatego plantatora. Nie martwi się o swój los, rozkoszuje się luksusową podróżą, śmieje się głośno i odważnie patrzy życiu w oczy. Anna jest służącą – ma dołączyć do bliskich, którzy już od roku mieszkają w Argentynie. Jej serce wypełnia obawa przed nieznanym.

Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją dosyć nietypowej dla mnie książki, ponieważ jest to powieść obyczajowa, a muszę przyznać, że dosyć rzadko zdarza mi się po takie sięgać. "W krainie kolibrów" jest jednak inna niż wszystkie lektury z tego gatunku, które miałam okazję czytać, ponieważ pomimo swoich obszernych rozmiarów i dosyć pojemnej treściowo zawartości, była w stanie mnie wciągnąć. Nie mniej jednak, nie zabrakło w niej także kilku mankamentów, przez co w generalnym rozliczeniu czytałam ją ponad 2 tygodnie. Tak więc, na czym konkretnie polega jej fenomen?



Sofia Caspari to pseudonim niemieckiej autorki Kirsten Schutzhofer, która w swoim życiu odbyła wiele podróży zarówno po Ameryce Środkowej, jak i Południowej, przez co prawdopodobnie na umiejscowienie wątku głównego powieści wybrała leżącą w tym rejonie Argentynę. Co ciekawe akcja nie rozgrywa się współcześnie, a pod koniec XIX wieku, więc wszyscy bohaterowie, ich tradycje, obyczaje i zachowania są dostosowane do panujących w tych czasach norm i zasad. Poznajemy ich na wielu płaszczyznach, począwszy od tych dotyczących rodzinnych konotacji, poprzez miłosne perypetie, na niekiedy wojennych polach kończąc. Każdy z nich jest oryginalny, wykazuje charakterystyczne tylko dla siebie cechy, przez co bardzo łatwo jest rozróżnić i zapamiętać daną postać. Anna i Victoria to główne bohaterki "W krainie kolibrów". Są to dwie, jak się dowiadujemy skrajnie różne, lecz niesamowicie do siebie podobne kobiety, którym życie spłatało wiele figli, lecz starają się w nim mimo wszystko odnaleźć.

"Argentyna, Kraina Srebra - czy to nie brzmi jak obietnica? Ale co się za nią kryje? Co ta ziemia naprawdę im przyniesie?"
Akcja toczy się w wielu miejscach, bohaterowie stale się przemieszczają już od samego początku, kiedy to poznajemy ich na statku płynącym z Niemiec do Argentyny. Jest raczej powolna, chociaż nie brakuje w niej emocjonujących zwrotów akcji, ale raczej przeważa w niej monotonność i  spokój. Życie Anny i Victorii jest przedstawione bardzo dokładnie, pokazane jest prawdziwe oblicze mieszkańców Argentyny, które często mieszało się z okrucieństwem i ogromną niesprawiedliwością, za którą niewinnym ludziom przychodziło płacić. To nie jest pierwsza lepsza historia miłosna, bo pomimo tego, że wątków romantycznych tu zdecydowanie nie brakuje, nie przyćmiewają one innych tematów, na które zwraca uwagę autorka. Między innymi, w "W krainie kolibrów" poruszone zostały problemy uboższych mieszkańców kraju, plemion Indian, ich problemy z asymilacją i brak zrozumienia ze strony Argentyńczyków, a także wszechobecność przestępczych gangów i rozbójników. 

"Nie trzeba nic więcej prócz pary rąk i głowy pełnej pomysłów! A wtedy mogą się ziścić nawet najśmielsze marzenia!"

Podsumowując, książka Sofii Caspari ( Kirsten Schutzhofer ) to bardzo dobra powieść, w której nie brakuje rozmaitych wątków i przygód. Jednak, dla kogoś kto szuka wartkiej akcji połączonej z miłosnymi rewelacjami i przejmującymi intrygami, może się ona okazać totalną klapą. Bardzo podobał mi się styl, w którym książka została napisana, ale przyznaję szczerze i bez bicia, że dosyć opornie brnęłam przez kolejne rozdziały, zwłaszcza na początku, a ukończenie jej stanowiło dla mnie swego rodzaju ulgę. Może to własnie, jak wspominałam na początku, dlatego, że nie gustuję w powieściach obyczajowych, więc nie potrafię jej dobrze ocenić. "W krainie kolibrów" to książka napisana z pomysłem, ciekawa, idealna dla wszystkich tych, którzy lubią książkowe podróże w czasie i przestrzeni. Na rynku ukazały się także dwie kolejne części Sagi Argentyńskiej, ale z tego co wiem, nie są one powiązane postaciami bohaterów i tematyką z pierwszą częścią, więc raczej nie znajdą się na mojej liście "must have" w najbliższym czasie.


OCENA : 6/10

Czytaliście? Podobała wam się? Piszcie w komentarzach swoje opinie!
Pozdrawiam ♥

28 komentarzy:

  1. Stoi na półce i czeka. Mam nadzieję, że niedługo znajdę czas, by ją przeczytać :)

    Pozdrawiam,
    SzumiąBooki

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę na tę serię i pewnie kiedyś po nią sięgnę. Mam nadzieję, że mi się spodoba, bo opis mnie zaintrygował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie seria raczej zakończy się na tej pozycji, jednak myślę, że warto spróbować :)

      Usuń
  3. Na razie nie ciągnie mnie do obyczajówek, ale zobaczę co czas pokaże. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zadziwia mnie to, jak ludzie odmiennie odbierają książki. Czytałam całą sagę i moim zdaniem była naprawdę świetna. I właśnie akcja była wg mnie bardzo wartka, ciągle coś się działo. Dziwi mnie to różnica odbioru. :D Zaś co do dwóch następnych tomów - wręcz przeciwnie! Wszystkie się cudownie ze sobą splatają, kolejne tomy to kontynuacja wątków rozpoczętych w poprzednich i rozpoczęcie nowych. Od początku do końca to opowieść o Annie, Viktorii i Juliusie - a potem o ich dzieciach i wnukach. :) Z opisu książek to nie wynika, ale uwierz mi, to nadal ci sami bohaterowie oraz dodani kolejni. Według mnie jest to świetna saga rodzinna. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Z opisu w ogóle nie wynika, że są kontynuacją, chociaż w sumie jest to seria, więc coś je łączyć musi, choćby z założenia :D Generalnie jednak nie jestem fanką obyczajówek, więc jeżeli książka jakoś wpadnie w moje ręce to pewnie przeczytam następną część, ale na ten moment się chyba wstrzymam z kontynuacją :)

      Usuń
    2. No, serio. :D Moim zdaniem to błąd wydawnictwa, że nie wspomnieli na blurbie 2 i 3 części choćby jednym zdaniem, że to także kontynuacja przygód Anny, Viktorii i Juliusa. Też myślałam, że się nie łączą, póki nie zaczęłam czytać drugiej części. Myślałam, że jedyne, co mają wspólnego, to Argentyna. :P
      Ja również nie przepadam za obyczajówkami, ale moim zdaniem ta saga jest w jakiś sposób wyjątkowa. Nie jest płytka, pusta i sztampowa jak większość obyczajówek, dlatego się tak nią zachwyciłam. :D

      Usuń
  5. Moja przyjaciółka posiada tę książkę, więc mimo obaw jestem chętna do lektury :) Całuski <3

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nic, tylko ją teraz pożyczyć :) Pozdrawiam :*

      Usuń
  6. Nigdy zbytnio mnie nie ciągnęło do tej serii. :C
    Ale okładki muszę przyznać, że są śliczne. ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się bardzo podoba wydanie serii Caspari. Ale faktycznie, może ciężko Ci ja ocenić, bo nie czytasz dużo obyczajówek - ja mam tak z fantastyką, bo na co dzień raczej buszuję w kobiecej, psychologicznej i NA, czasem jakiś dreszczyk emocji przy thrillerze...
    Paulinka z
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego, kto w czym siedzi i czym się interesuje, więc jak mówię, ciężko mi jest ją porównać do czegoś czego nie znam :)

      Usuń
  8. Ta książka często przewija się przez blogi i portale moich znajomych, ja jednak nie jestem do niej przekonana, nie bardzo lubię czytać o romansach osadzonych gdzieś w historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie osadzenie w przeszłości akurat w tym wypadku jest bardzo trafne, jednak zbyt wielką fanką obyczajówek mimo wszystko nie jestem :)

      Usuń
  9. Szykuje się do przeczytania tej książki. Interesuje mnie sam świat wykreowany przez autorkę. Chociaż wiem że mogę się trochę rozczarować, bo nie czytam książek o takiej tematyce to jednak spróbuję.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto przekonać się na własnej skórze, a nuż tobie akurat spodoba się bardziej :)

      Usuń
  10. Bardzo podoba mi się wydanie tej książki - okładka jest taka delikatna, ale jednocześnie przyciąga wzrok ;) Wiem, że nie powinno oceniać się książek po okładkach, ale ja to robię i nic na to nie poradzę. Co do samej fabuły, to jakoś nie jestem przekonana. Obyczajówki nie są w moim stylu.
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też staram się jednak oceniać wnętrze, ale no kurczę, jak w księgarni widzimy taką okładkę to aż żal się nią nie zainteresować :D

      Usuń
  11. Słyszałam o tej książce wiele razy, jednak na razie nie pociągała mnie ona zbytnio. Twoja opinia trochę mnie przekonała, ponieważ bardzo lubię książki o dawniejszych latach. Jednak fakt, że akcja dzieje się wolno jakoś mnie odrzuca. Nie lubię takich książek. Chciałabym przeczytać, ale nie chcę tego potem żałować. Cóż, może kiedyś...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, każdy ma prawo odebrać książkę inaczej, więc może akurat do ciebie dotrze bardziej niż do mnie. A żałować na pewno nie będzie czego, bo każda książka, lepsza czy gorsza jest warta uwagi i poznania, żeby móc ją potem ocenić :)

      Usuń
  12. Mnie do książki specjalnie nie ciągnie, jeszcze nie ten moment i nie ten nastrój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, mam nadzieję, że kiedyś znajdziesz odpowiedni czas i się z nią zapoznasz, bo mimo wszystko warto :)

      Usuń
  13. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale jakoś w szczególności nie przykuła mojej uwagi... Pozdrawiam wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Również rzadko sięgam po książki obyczajowe, ale saga argentyńska pani Caspari kusi mnie już od pewnego czasu. Jestem ciekawa, czy moja przygodą z powieścią będzie milszym doznaniem :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio bardzo często widzi się ją na przeróżnych blogach, może dlatego wydaje się taka kusząca. Według mnie warto ją przeczytać, aby własnie przekonać się, jak ty ją odbierzesz :)

      Usuń
  15. słyszałam już o tej ksiażce... ale podziękuje za jej lekturę ;)
    Lubię obyczajówki, ale raczej nie w takim wydaniu :x

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam i mi sie podobała, aczkolwiek tez dlugo sie nią delektowalam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto się pomęczyć trochę dłużej z książką, przynajmniej bardziej się wciągamy w wątek :)

      Usuń